- Dobrostan pracy architekta
Najcenniejszy materiał. O czasie, relacjach i architekturze.
„Namysłu i czasu, który poświęcamy na to, żeby poznać drugą osobę i ją zrozumieć, nie powinno się skracać” — o tym przekonany jest architekt Jakub Sucharski. Spotykam się z nim w jego nowym domu, który już od progu wywołuje moje zaskoczenie. Choć znamy się i współpracujemy od lat, wciąż chcemy wspólnie dociekać, co jest najważniejsze w naszej profesji, w tworzeniu miejsca do życia dla drugiego człowieka. A trudno o lepszą scenerię do tej rozmowy niż przestrzeń, którą Jakub zaprojektował dla siebie i swojej rodziny.
Michał Urbaniak: Zawsze fascynował mnie sposób w jaki podchodzisz do projektowania domów i do architektury. Żadna Twoja decyzja nie jest przypadkowa. Nawet małe kwestie poddajesz namysłowi. Nigdy też nie skłaniasz się ku rozwiązaniom nastawionym wyłącznie na wizualny efekt. Mam zaufanie do takiej filozofii pracy, dlatego kiedy sam miałem problemy natury projektowej – zwróciłem się do Ciebie. Jednak kiedy pięć lat temu dowiedziałem się, że podjąłeś decyzję o zbudowaniu i zaprojektowaniu własnego domu, zdziwiłem się, że nie powierzasz tego tematu komuś innemu, tak jak robi to wielu innych architektów. Jednocześnie byłem niezwykle ciekaw, co architekt sam dla siebie wymyśli i co zrobi, jeśli będzie czuł, że pewne tematy mógł rozwiązać inaczej.
Jakub Sucharski: Myślę, że to przede wszystkim wpływ mojej żony. Od pewnego czasu zachęcała mnie, żebym w końcu stworzył coś dla siebie, powtarzając: „Jak architekt ma funkcjonować bez własnego domu?”. A poważnie mówiąc, wiele rzeczy, na które się tutaj odważyłem, sprawdziło się i już znalazło zastosowanie w innych realizacjach. Odwaga popłaca i pokazuje, że można pewne rzeczy zrobić nieszablonowo. Zresztą pierwszy pomysł na ten dom był w miarę typowy: garaż, piętro z sypialniami, ale im dłużej myślałem nad koncepcją, tym bardziej czułem, że trafia mi się dobra okazja do przetestowania rozwiązań, które od zawsze mnie interesowały, ale nie miałem szansy wcielić ich w życie. A wbrew temu, że jestem architektem, który z reguły buduje nowocześnie, fascynują mnie klasyczne stare domy.
Michał: Odwiedzam Cię dziś w tym nowym miejscu po raz pierwszy i jestem zaskoczony, że Twój dom jest z jednej strony bardzo nowoczesny, a z drugiej – utrzymany w niezwykle klasycznym duchu.
Jakub: Zgadza się. Ujawniły się tu moje fascynacje kamienicami, domami z południa Europy, z Prowansji czy Toskanii, a także mediolańskimi willami, które są wysokie, surowe i oparte na osiowych założeniach. Przyzwyczailiśmy się już, że obecnie domy buduje się na bardzo skomplikowanych i różnorodnych rzutach, przekręconych, podzielonych. A klasyczny dom bazuje na planie prostokąta. Postanowiłem wrócić do tych podstaw, chcąc pokazać, że nieskomplikowany dom może robić wrażenie za sprawą odpowiednich proporcji, logiki, funkcjonalności i doboru materiałów. Uważam, że żyjemy w czasach, w których potrzebujemy uspokojenia. Ciągle gdzieś pędzimy, szukamy mocnych wrażeń. Dom może być przestrzenią, która wycisza. Nie musi stanowić popisu i pokazu, na co mogę sobie pozwolić. Prostota i skromność to wielkie wartości.
Michał: Przy tym wszystkim nie zapomniałeś jednak o jakości. Będąc w tym domu widzę, że Twoje przemyślenia znajdują w nim odbicie.
Jakub: Absolutnie. Jeśli skromność nie jest poparta wysokiej jakości materiałami i rozwiązaniami, bardzo szybko się dewaluuje. Natomiast jeśli prostota idzie w parze z najwyższą możliwą jakością, staje się ponadczasowa i doskonale służy przez długie lata. Poza tym, jestem zwolennikiem starej maksymy budowniczych i architektów: ograniczenia mobilizują. Kiedy możemy robić wszystko, co nam fantazja podpowie, bez konieczności pilnowania budżetu czy kwestii przestrzennych, nie zastanawiamy się, nie optymalizujemy, mniej się staramy. Ja wolę mobilizację, poszukiwanie i dostrzeganie nowych rozwiązań.
Michał: A jednak dałeś sobie spory luksus czasowy. Pierwsze rozmowy o tym domu toczyliśmy jakieś pięć lat temu. Czy dało się ten projekt zrealizować szybciej?
Jakub: Oczywiście. Projekty tego rodzaju nie muszą aż tyle trwać. Realizowałem w swojej historii zawodowej dużo większe i dużo bardziej skomplikowane domy, w znacznie krótszym czasie. Wielu klientów potrzebuje maksymalnie szybko spełnić swoją potrzebę mieszkaniową. Czas jest wartością i my, architekci, musimy sprostać temu wyzwaniu. Budownictwo to zaspokajanie potrzeb i nie przy każdej inwestycji konieczne jest poszukiwanie nieszablonowych rozwiązań. Wielokrotnie wystarczą dobre, sprawdzone sposoby. Przy budowie własnego domu miałem komfort czasowy, więc poszukiwałem, zastanawiałem się, rozmawiałem. Jestem zdania, że to z rozmów i interakcji międzyludzkich powstają najlepsze pomysły.
Michał: Zgadzam się. Na tym w znakomitej większości polega nasza praca, choć część ludzi nie dostrzega w ogóle potrzeby zatrudniania architekta. Można przecież kupić dom z katalogu albo skorzystać z miliona dostępnych podpowiedzi obrazkowych wygenerowanych przez AI. Markety również oferują możliwość dopasowania produktów do przestrzeni. Uważam, że nie ma w tym nic złego i jest to jedna z opcji, ale w takim modelu nie ma dla nas miejsca. Czuję, że jesteśmy na przeciwnym biegunie.
Jakub: Myślę, że czasem pokutuje też przekonanie, że architekci mogą wykorzystywać dany projekt do kreowania własnego wizerunku i najchętniej nie mieliby żadnych ograniczeń budżetowych, żeby realizować swoje fantazje projektowe.
Michał: Jeśli nie wykuwanie swojego pomnika, to co według Ciebie jest najważniejszą wartością albo kryterium, według którego powinniśmy podchodzić do projektowania domów i urządzania wnętrz?
Jakub: Funkcjonalność i trwałość. Po pierwszych estetycznych zachwytach przychodzi codzienne życie – trochę jak w relacjach z ludźmi. Dom jest do użytku, nie jest galerią do robienia fotografii i pokazywania się. Siedzimy teraz przy stole, który powinien być przyjemny, tak samo krzesła, powinny być wygodne. Korzystam z tych przedmiotów na co dzień i jeśli będą niefunkcjonalne albo kiepskiej jakości, nie będę chciał ich używać – nieważne, czy to wybitne dzieła za spore pieniądze. Tak samo jest z całym domem. Jako architekci mamy obowiązek realizować obiekty, które są trwałe i dobrze się starzeją. Dom nie może być dla nas ciężarem – ma być użyteczny, ma nam pomagać w życiu.
Michał: Miło mi, że zechciałeś w swoim domu umieścić wiele przedmiotów z naszej oferty. Poznaję, że niektóre z nich mają już po 20 lat, podróżują z Tobą, przenoszą się i wszędzie pasują, bo spełniają kryterium ponadczasowości.
Jakub: Na tym polega świadomy wybór. Gdybym zdecydował się na mebel, który zaspokaja wyłącznie moje bieżące potrzeby, to pewnie musiałbym go kilka razy zmienić przenosząc się do nowych nieruchomości. Natomiast decydując się na ponadczasowe wzory, mogę takie produkty postrzegać jako dobrze zainwestowane pieniądze. Większy wydatek poczyniony 20 lat temu zwrócił mi się z nawiązką. Rozmawiając z moimi klientami, staram się im uświadomić, że dobry mebel, który wydaje się w pierwszym momencie nieracjonalnie drogi, staje się bardzo atrakcyjny cenowo, jeśli spojrzymy na jego zakup w dłuższej perspektywie. Uważam, że warto inwestować w dobre wyposażenie domu – ono musi kosztować więcej, bo jest doskonale zaprojektowane i wyprodukowane przez rzemieślników z najwyższej półki. Dzięki temu może przeżyć nas samych i przechodzić z pokolenia na pokolenie.
Michał: Czuję, że podobnie jest z obrazami wiszącymi na Twoich ścianach, a jest ich sporo.
Jakub: Masz rację. Nie są to obiekty wyłącznie dekoracyjne. To dzieła, z którymi chcę obcować, jak z członkami rodziny. Wszystko, czym się otaczamy, mówi coś o nas samych. Przedmioty oddają nie tylko nasze poczucie estetyki, ale i nasz sposób patrzenia na świat.
Michał: Jesteś niezwykle doświadczonym i świadomym swoich potrzeb architektem. Ale być może podczas projektowania i urządzania własnego domu zaskoczyły Cię któreś z Twoich decyzji?
Jakub: Realizacja projektu dla samego siebie bardziej potwierdziła to, co szanuję i uznaję za wartościowe: ład w przestrzeni i przestrzeń samą w sobie. Nie warto podążać za chwilowymi modami, o czym zresztą często dyskutujemy z Wami w Studio Forma 96. Ostatnio niezwykle popularne stało się zabudowywanie całych wnętrz różnego rodzaju materiałami, np. jedną płytą od podłogi po sufit. Jestem zdania, że tego rodzaju rozwiązania nie mają większej wartości, bo są po prostu okładziną — nie wytwarzają niczego nowego, nie budują architektury i nie są możliwe do zaadaptowania w innych miejscach. Co więcej, bardzo szybko ulegają starzeniu i zdradzają czas, w którym powstała dana inwestycja.
Michał: Twoje podejście jest mi bardzo bliskie. Nasza praca powinna mieć sens i dla mnie tym sensem jest pomaganie klientom w tworzeniu wnętrz, które będą się sprawdzały przez lata. Zależy mi, żeby klienci po długim czasie wracali do nas, bo nasze propozycje sprawdziły się w ich codziennym życiu. Dla mnie to największa zawodowa satysfakcja, ale prowadzi do niej długi proces budowania wzajemnego zaufania. Musimy umieć przeprowadzić klienta przez tysiące decyzji.
Jakub: W ostatnim czasie dotarło do mnie, jak wielką trudnością jest umiejętność doboru poszczególnych elementów wyposażenia do danej przestrzeni. Jako młodzi architekci zazwyczaj chcemy wszystko zaprojektować, wyrysować i wbrew pozorom to jest dużo prostsza strategia, bo rysujemy tak, żeby wszystko automatycznie się zgadzało. Zakładamy też, że przyjdzie ktoś i zbuduje nam to dokładnie tak, jak sobie wymyśliliśmy – w jednym materiale, jednym kolorze i jednym charakterze.Tylko że tego rodzaju projekty bardzo szybko ulegają dezaktualizacji. W pięknych starych domach praktycznie nie ma elementów realizowanych indywidualnie do tych wnętrz. Jest za to piękna podłoga, są piękne drzwi, piękny stół, kominek, szafa, lampa – czyli zbiór różnych przedmiotów. Jeśli sam je narysuję, na pewno będą do siebie pasować, ale w dłuższej perspektywie czasu będą bez wartości. Nie stoi za nimi żadna marka, żaden producent, żadne doświadczenie. Nieprawdopodobnie trudną rzeczą jest złożyć w jedną spójną całość elementy, które przyjeżdżają z różnych fabryk, z inną myślą techniczną, innym sposobem montowania, etc. Musimy przewidzieć, jak będą współgrały w danym świetle, przy określonym kolorze ścian i podłóg. A co najważniejsze, musimy wziąć pod uwagę, jak będą funkcjonowały z danymi ludźmi: czy klienci wolą rzeczy mniejsze, większe, bardziej wygodne, mniej wygodne, twardsze czy bardziej miękkie. Rozwiązań jest tak gigantyczna ilość, że samo złożenie gotowych elementów w całość jest olbrzymią pracą do wykonania. W tej części zawsze mogę liczyć na wsparcie i ekspercką wiedzę Studio Forma 96.
Michał: Dodajmy do tego aspekt powszechnej dostępności do internetu i modeli AI. Na każde zapytanie po jednym kliknięciu otrzymamy ogromną liczbę podpowiedzi, które na ekranie komputera mogą wyglądać bardzo podobnie i atrakcyjnie. Nie dowiemy się z nich jednak, jak dany obiekt będzie wyglądał za kilka lat, ani czy proporcjonalnie wpisze się w nasze wnętrze. A cała sztuka tkwi w optymalnym dopasowaniu, kiedy mebel nie jest ani za duży, ani za mały, ani kłopotliwy w użytkowaniu. W Studio wykorzystujemy możliwości nowych technologii, ale wciąż priorytetem są dla nas spotkania, rozmowy i obcowanie z produktami, a nie jedynie maile czy wizualizacje generowane przez AI. Nie wyobrażam sobie możliwości dojścia na skróty do efektów, które będą miały wartość wynikającą z kontaktu, z omawiania, wspólnego zastanawiania się, dzielenia się doświadczeniami, ale też słuchania. Właśnie to dostrzegam w Twoich projektach, Kubo. Każdy zrealizowany przez Ciebie dom jest inny, jest dla konkretnych osób.
Jakub: Poruszyłeś niezwykle istotną kwestię. Największą wartością, która już kosztuje najwięcej, jest czas, konieczny do powstania dobrej realizacji: godziny spotkań z inwestorem, poszukiwanie optymalnych rozwiązań. Cyfrowa technologia z pozoru skraca pracę, bo wiele elementów może być zautomatyzowanych, ale nie oznacza to, że będą one zrobione równie dobrze. Namysłu i czasu, który poświęcamy na to, żeby poznać drugą osobę i ją zrozumieć, nie powinno się skracać. Poza tym, na etapie realizacji, nawet jeśli projekt jest niemal doskonały, pojawia się mnóstwo pokus, żeby pewne rzeczy zrobić trochę inaczej, prościej. Musi więc istnieć ktoś, kto dba o całość i pilnuje wszystkich procesów. Moi pracownicy nadal zadają mi pytanie, jak to możliwe, że wszystko, co rysujemy, po realizacji wygląda dokładnie tak, jak zaplanowaliśmy. Powód jest prosty. Po pierwsze, bardzo dokładnie określamy, jak dany element ma wyglądać. Nie dajemy wykonawcom możliwości interpretowania rozwiązań. A druga rzecz — jestem na miejscu co tydzień, tłumaczę i pilnuję, bo czasami jedno przesunięcie czy zamiana materiału mogą zburzyć całą misterną układankę. Bez poświęcenia czasu, bez wiedzy technicznej i wielogodzinnego analizowania, nigdy nie będzie dobrej realizacji.
Michał: Narzędzia AI dają nieograniczony wybór, morze opcji, ale uważam, że jako ludzie często nie potrafimy się w tym do końca odnaleźć. Technologia może być wsparciem, ale nie powinna zasłaniać tego, co najistotniejsze: budowania relacji. W Studio dbamy o to, aby zachować otwartość i gotowość do słuchania. Jesteśmy zdania, że nawet rzeczy proste, niskobudżetowe też mogą i powinny być wartościowe. Jest mnóstwo przykładów bardzo dobrej architektury, na którą nie trzeba mieć olbrzymiej ilości pieniędzy. Natomiast warto w nią wplatać rzeczy najlepszej możliwej jakości.
Jakub: Otóż to. Jako architekt nie mogę zrażać do siebie klienta tym, że zaproponuję mu rzeczy piękne, ale takie, na które go nie stać. To jest porażka projektowa i porażka w zrozumieniu siebie nawzajem. Błędem jest pokazanie pięknych wizualizacji, które zachwycą klientów, ale po wycenie dojdą oni do wniosku, że te projekty ich przerastają. W takiej chwili zaczyna się poszukiwanie rozwiązań zamiennych. A przecież mogę poświęcić odrobinę czasu i przed zaprezentowaniem oferty osobie, dla której pracuję, porozmawiać z nią i dowiedzieć się jakim budżetem ona dysponuje. To jest jeden z elementów dobrego projektu: moje rozwiązania muszą być odpowiednie dla danej osoby. W naszym domu, w razie wątpliwości, w wielu decyzjach mocno wspierała mnie żona. Gosia jest motorem, który napędza mnie do odważnych i bezkompromisowych rozwiązań. A to potwierdza naszą wspólną, Michale, obserwację, że najlepsze rzeczy powstają w partnerskich, zaangażowanych relacjach.
Nasze showroomy
-
Poznań
-
Warszawa